- Zrób zdjęcie, zostanie na dłużej.
Czerwienie się i odwracam wzrok.
- Buraczku - śmieje się.
- Przestań - fuczę i kładę dłonie na kolana po czym zerkam za okno chcąc by moje długie włosy zakryły czerwone policzki.
- Jesteś słodka, gdy się złościsz - stwierdza a ja czuję większy rumieniec.
Z oddala dostrzegam duży budynek.
- To tam jedziemy ? - pytam a chłopak kiwa głową. Zagryzam dolną wargę a gdy podjeżdżamy bliżej dostrzegam szyld. LODOWISKO.
O nie.
- Ja nie umiem jeździć - burczę - nie wejdę tam.
- To Cię wniosę i się nauczysz, masz koło siebie świetnego nauczyciela - zaśmiał się.
- Nie ma mowy! - kręcę przecząco głową i zakładam ręce na piersi.
Chłopak parkuje auto po czym wychodzi i otwiera drzwi od mojej strony.
- Chodź - wystawia do mnie rękę.
- Nie - wzdycham.
- Sama się o to prosisz - schyla się i zanim zdążę zorientować się co ma zamiar zrobić, mam już odpięty pas i jestem w jego silnych ramionach.
- Luke puszczaj! - próbuję siłować się z chłopakiem, a ten tylko śmieję się pod nosem wiedząc, że moje starania pójdą na marne. Wzdycham głośno, gdy rusza w stronę wejścia.
- A co jak spadnę? Nie chcę nic połamać.. - zerkam na niego, gdy stawia mnie przy drzwiach wejściowych.
- Lily, głupku myślisz, że pozwolę żebyś cokolwiek sobie zrobiła? -patrzy na mnie, a ja kręcę przecząco głową. - Właśnie, więc chodź - chwyta moją rękę i wchodzimy do środka.
Podchodzimy do kasy, chłopak płaci za 2-godzinny pobyt na lodowisku, oczywiście odmawia przyjęcia moich pieniędzy.
- Chodźmy do szatni - mówi i prowadzi mnie w stronę pomieszczenia. Przechodzimy przez korytarz i trafiamy do malutkiego pokoju, z długą ławką i szafkami, który prowadzi na lodowisko. Siadam na ławkę a chłopak kuca przede mną i pomaga mi założyć moje obuwie po czym zakłada swoje i wstaje podając mi rękę. Wstaję, lekko się chwiejąc.
- To jest okropne. - zagryzam dolną wargę i idę za chłopakiem.
- Nie dla mnie. - uśmiecha się szeroko i wchodzimy na pokrywę lodową. Rozglądam się, lodowisko jest duże, oprócz nas jest tu kilka innych ludzi. Spora grupka dziewczyn, która prawdopodobnie ćwiczy z trenerem, sądząc po ruchach jakie wykonują. Kilka dzieciaków, śmiejących się i ganiających za sobą, grupka rodziców, którzy siedzą na trybunach obserwując uważnie swoje dzieci. Odwracam wzrok i zerkam na chłopaka, który stoi obok. Moja panika wygrywa i trzymam się bramki prowadzącej na lód nie chcąc zrobić ani jednego kroku.
- Lily..- Luke śmieje się cicho i podjeżdża do mnie od tyłu, już po chwili jego silne ramiona obejmują mnie w tali. Czuję jego szorstkie palce na moich biodrach, a także jego ciepły oddech na mojej szyi. Opiera głowę o moje ramię po czym mruczy do mojego ucha.
- Nie pozwolę aby coś ci się stało, jasne?
Mówi głosem lekko ściszonym, tak że słyszę go tylko ja. Wymiękam.
- Jasne. - szeptam, nie będąc w stanie wydusić z siebie więcej.
- Świetnie. - mimo, że stoi za mną mogę wyczuć, że się uśmiecha. - To teraz zrób krok w przód.- obejmuje mnie mocniej a ja pomału ruszam. Wykonuje kolejne polecenia mojego towarzysza i już po chwili, Luke jedzie obok mnie bo nie potrzebuje pomocy.
- Jadę! - piszczę cicho co wywołuję jego śmiech.
- Widzę mała, szybko się uczysz. - przenosi swoje ręce, tak że jedną dłoń złącza z moją a drugą opuszcza swobodnie. Splatam nasze palce czując mrowienie w brzuchu. Głupie motylki.- przyspieszymy? - zerka na mnie.
- Ale nie puszczaj - zagryzam wargę i unoszę wzrok spotykając jego ciemne tęczówki.
- Nigdy. - oblizuje usta i już po chwili znowu dostrzegam ten jego cudowny uśmiech. Odwzajemniam go lekko i stawiam kolejne ruchy przesuwając łyżwami po lodzie. Pewności dodaje mi silna dłoń Luka, którą wciąż trzymam. Idzie mi coraz lepiej.
- Brawo! - słyszę - Dawaj dalej - przyspiesza lekko, a ja nie jestem pewna czy zwiększenie prędkości jest dobrym pomysłem. Strach znowu przejmuje mój umysł, chłopak jedzie przodem niczego nie świadomy. Moja dłoń wyślizguje się z jego uścisku i zanim ciemnowłosy zdąży się zorientować co się stało, upadam. Chłopak w przeciągu kilku sekund już jest przy mnie, obarczając mnie setkami pytań.
-Jezu Luke, nic mi nie jest spokojnie. - chichoczę rozbawiona jego przerażeniem. On się o Ciebie martwi. - Podpowiada mi moja podświadomość, chociaż sama już to zauważyłam.
- Myślę, że starczy na dziś. - pomaga mi wstać i jedziemy w stronę bramki. Cały czas tkwię w uścisku.
- Luke? - pytam gdy pomaga ściągnąć mi buty.
- Hm? - unosi głowę, po czym podaję mi moje botki.
- Gdzie nauczyłeś się jeździć? - wsuwam stopy w buty i wstaję. Chłopak ściąga swoje łyżwy i zakłada supry po czym wstaję i idziemy oddać łyżwy.
- Należę do drużyny hokejowej, muszę umieć jeździć. Mój dziadek mnie uczył tego od małego.- wyjaśnia, odpowiadając na moje pytanie.
- Mmm, rozumiem. - mruczę na co chłopak się uśmiecha i bierze ode mnie łyżwy po czym oddaje je dziewczynie za ladą. Ta uśmiecha się do niego, on jedynie ją ignoruje i wraca do mnie.
- Chodź, teraz dalsza część wieczoru - uśmiecha się zalotnie i chwyta moją dłoń, po czym wychodzimy z budynku.
*
- Jejku, już nie mogę - burczę i odkładam łyżeczkę do półmiski z lodami. Luke śmieję się cicho i kończy swoją porcję. Jego drugą niespodzianką była kolacja w McDonald. Jakimś dziwnym trafem dowiedział się, że lubię tu jeść.
-Nie musisz jeść na siłę - puszcza mi oczko a ja rumienię się po raz kolejny tego wieczoru. Kiwam głową z uśmiechem.
Luke POV
Patrzę na Lily, uśmiechając się pod nosem. Ta dziewczyna spodobała mi się gdy tylko pierwszy raz zobaczyłem ją w klasie.
*Flashback*
- Ej - trącam ramieniem White'a. - Kto siedzi obok Hailee?
- A skąd mam wiedzieć, kto siedzi z Twoją pierdoloną piszczącą psiapsiółą - warczy, klikając coś w swoim telefonie.
- Spokojnie, tylko pytam.
- Czemu pytasz?- przenosi wzrok z telefonu i patrzy na mnie, a następnie na ławkę gdzie siedzą. Oblizuje usta - całkiem niezła, czekaj.. - odwraca wzrok i znowu patrzy na mnie- to ta mała suka co wpadłem na nią na pierwszej lekcji.
- Co? - pytam zmieszany.
- No kurwa, stała pod klasą i gapiła się w telefon a ja się spieszyłem no i wpadłem w nią - wzrusza ramionami i burczy.
- Dobra cokolwiek. - znowu zerkam na ich ławkę, drobna sylwetka dziewczyny momentalnie odwraca się w stronę tablicy. Patrzyła tu? A może słyszała rozmowę?
*End Flashback*
- Luke! - słyszę swoje imię i widzę jak brunetka macha dłonią przed moją twarzą.
- Tak? Przepraszam, zamyśliłem się - drapie się po karku.
- Patrzyłeś ciągle w jeden punkt, już miałam kogoś wołać by sprawdził co z Tobą - zaśmiała się co odwzajemniłem. Jej śmiech jest zaraźliwy.
- Jest okej - kiwam głową - chyba będziemy się zbierać co? Twój brat mnie zabije jak nie wrócimy przed 22 - śmieje się i wstaję po czym podaję jej rękę.
- Może nie byłoby tak źle -wzruszyła ramionami chichocząc, po czym lekko ścisnęła moją dłoń.
- A co jeśli tak? - otwieram drzwi i wychodzimy z McDonald'a. - Kto by Cię uczył jeźdźić na łyżwach? - zerkam na nią.
- No nie wiem - marszczy brwi i poprawia kosmyk włosów, który spadł na jej twarz. - Nie ma takiego drugiego nauczyciela jak Ty - uśmiecha się.
- No tak, masz rację. - oblizuje usta i otwieram jej drzwi od auta.
- Coż za skromność - chichoczę i wsuwa się na miejsce pasażera.
- To moja najwększa zaleta! - śmieję się i zamykam drzwi po czym obchodzę auto i wsiadam za kierownicę. Odpalam auto, po czym wycouję z parkingu i już po 15 minutach parkuję na podjeździe obok jej domu. Brunetka odpina pas i wychodzi z auta, robię to samo i po chwili stoimy obok siebie.
- Dziękuje za dziś, to był naprawdę miły wieczór. - staję przede mną uśmiechając się.
Mam ochotę przyciągnąć ją do siebie, i całować aż do braku tchu, jednak powstrzymuję się i mówię:
- Cieszę się że się podobało - odwzajemniam uśmiech a dziewczyna, przysuwa się bliżej przez co czuję silny zapach jej perfum i delikatnie muska mój policzek po czym odsuwa się. Moje serce przyspiesza, a brzuch świruje. Co ona ze mną zrobiła?
- Do jutra Luke - ostatni raz widzę jej uśmiech, zanim zdąży zniknąć za bramą, a później za drzwiami domu.
Lily POV
Zsuwam kurtke z ramion, ciągle się uśmiechając i wieszam ją na wieszak.
- Dobrze się czujesz? - pyta Jason, który zmierzał w kierunku salonu, wraz z miską popcornu.
- Tak a co? - siadam na szafkę i ściagam buty, które później lądują na podłodze obok mebla na którym siedzę.
- Uśmiechasz się do wieszaka na ubranie, to chyba dziwne nie? - opiera się o próg i parska śmiechem.
- Oh zamknij się - ruszam w kierunku schodów.
- Zaczekaj! - odwracam się w jego stronę.
- Co chcesz?
- Idziesz oglądać ze mną? Zrobimy wieczór filmów tak jak, w Chicago. - posyła mi promienny uśmiech.
- Brzmi ciekawie, ale jestem zmęczona, byliśmy na łyżwach - mruczę.
- Hej, hej czy ja dobrze słyszę że ty, Lilyane Katherine Wood, weszłaś na lodowisko? - zaśmiał się a ja przewracam oczami.
- Ugh, tak. Idę już. Dobranoc Luke.
- Dobranoc - kiwa głową i idzie do salonu, a ja po schodach na górę.
Wchodzę do swojego pokoju i zapalam światło, nic się nie zmieniło. Niestety zaczarowane myszy nie wtargnęły do pokoju i nie posprzątały ciuchów z podłogi. Porozwalanych kartek z biurka też nie poskładały. Wysuwam dolną wargę i burczę nie zadowolona. - Posprzątam jutro - postanawiam, po czym wyciągam telefon z tylniej kieszeni i rzucam go na łóżko, następnie podchodzę do komody i wyciągam z niej koronkowe, czarne majtki a z szafy szare, dresowe i krótkie szorty a do tego dopasowaną koszulkę i udaję się do łazienki. Rozbieram się do naga wcześniej upewniając się że zamknęłam drzwi następnie wrzucam bieliznę wraz z rurkami i sweterkiem do kosza na brudy i wchodzę pod prysznic. Już po chwili gorące strumienie spływają po moim nagim ciele, a ja czuję że się odprężam. Chwytam mój brzoskwiniowy żel, wyciskam z niego odpowiednią ilość na gąbkę, po czym rozsmarowuje go po sobie. Odkładam gąbkę i chwytam szampon, który już po chwili dokładnie wmasowuję w włosy. Następnie, spłukuję dokładnie całość i zakręcam wodę. Wychylam się lekko spod prysznica i ręką odnajduję ręcznik. Otulam swoje ciało, czując na sobie puszysty materiał. Wychodzę z prysznica, moje stopy stykają się z zimnymi płytkami. Biorę drugi ręcznik, i zakładam go na włosy, tworząc tzw. turban. Wycieram się, i ubieram wybrany wcześniej strój. Rozpuszczam włosy spod drugiego ręcznika po czym rozczesuje je i suszę. Podchodzę do lusterka, wyciągam z szafeczki krem który później wsmarowuję w twarz i wychodzę, gasząc światło. W pokoju jest chłodniej, przez co czuję gęsią skórkę.Podchodzę do biurka i z torebki szkolnej wyciągam słuchawki. Następnie wskakuję do łóżka wsuwając się pod kołdrę, wcześniej biorąc w dłoń telefon. Poprawiam głowę na poduszce i podłączam słuchawki do iPhone, wchodzę w odtwarzacz muzyki i puszczam "Hate Sleeping Alone" Drake'a, po czym odwracam się na bok, kładąc w pozycji embrionalnej. Telefon wibruje w mojej ręcę. Odblokowuję go i sprawdzam wiadomość.
Do: Lily.
Od: Nieznany.
Dobranoc, Księżniczko - L.
Uśmiecham się pod nosem i zamykam oczy, przed którymi przebiega teraz randka z Lukiem.
Luke POV
- I jak było? - pyta ciekawski głos po drugiej stronie.
- Cudownie, ona jest... uh, cudowna. - słyszę śmiech przyjaciółki.
- To nie śmieszne! -
- Pierwszy raz słyszę byś tak się zachowywał, co się stało z Lukiem?
- Zakochał się. - powiedziałem to na głos? Kurwa mać, brawo.- To znaczy, no bo.. - próbuję zmienić temat, lecz blondynka przerywa mi w połowie zdania.
- O boże, chłopczyk się zakochał! - zagruchała, pewnie gdyby była obok, wyściskałaby moje policzki jak moja babcia.
- Zamknij się i nie mów do mnie chłopczyk! - burczę i wysuwam dolną wargę.
Ja pierdole, co mi?
- Zluzuj bokserki, mały. - Przewracam oczami, cała Hailey.
- Dobra dobra, idę spać. Dobranoc H. - mruczę po czym zakrywam usta wierzchem dłoni tłumiąc ziewnięcie.
- Dobranoc L, erotycznych z Lil! - mogę przysiąc, że ta mała suka robi to specjalnie.
- Mhm, mhm. Do jutra. - śmieję się i rozłączam zanim zdąży coś powiedzieć. Wchodzę w notatnik w telefonie, w którym zapisałem numer Lily, podczas gdy ona była w ubikacji i piszę SMS'a.
Do: Lily
Od: Luke
Dobranoc, Księżniczko - L.
Po czym odkładam telefon na szafkę i zamykam oczy, znowu wspomnienia.
*Flashback*
- Hej Hailee! - mówię i podchodzę do szafek, gdy zauważam przyjaciółkę i drobną brunetkę obok.
- O Luke, poznaj Lily - przenoszę wzrok na postać obok niej. Dziewczyna z sali. Uśmiecham się i wyciągam dłoń w jej stronę.
- Hej Lily, jestem Luke. Miło poznać
- A ja Lily, mi również. - mówi skromnie i czuję jak jej malutka dłoń, lekko ściska moją. Staram się nie zgnieść jej palców, moja ręka wydaję się taka duża, przy niej.
- Dokąd idziecie? - pytam patrząc, na dziewczyny.
- Luke głupku, a gdzie możemy iść?- Hailee parska śmiechem, chowając do torebki książkę od historii.
-Ah, no fakt. - drapię się po karku, ciągle obserwując brunetkę.
*End Flashback*
Uśmiecham się pod nosem, po czym odwracam na bok i wtulam w poduszkę.
Notka od autora:
I'M BACK!
Witam. Wracam po dość długiej przerwie, otóż stwierdziłam, że mam dużo wolnego czasu, który mogę poświecić na bloga. Mam nadzieję, że są jacyś czytelnicy, którym podoba się historia Lilyane.
Nie przedłużając, do następnego.
Luke POV
Patrzę na Lily, uśmiechając się pod nosem. Ta dziewczyna spodobała mi się gdy tylko pierwszy raz zobaczyłem ją w klasie.
*Flashback*
- Ej - trącam ramieniem White'a. - Kto siedzi obok Hailee?
- A skąd mam wiedzieć, kto siedzi z Twoją pierdoloną piszczącą psiapsiółą - warczy, klikając coś w swoim telefonie.
- Spokojnie, tylko pytam.
- Czemu pytasz?- przenosi wzrok z telefonu i patrzy na mnie, a następnie na ławkę gdzie siedzą. Oblizuje usta - całkiem niezła, czekaj.. - odwraca wzrok i znowu patrzy na mnie- to ta mała suka co wpadłem na nią na pierwszej lekcji.
- Co? - pytam zmieszany.
- No kurwa, stała pod klasą i gapiła się w telefon a ja się spieszyłem no i wpadłem w nią - wzrusza ramionami i burczy.
- Dobra cokolwiek. - znowu zerkam na ich ławkę, drobna sylwetka dziewczyny momentalnie odwraca się w stronę tablicy. Patrzyła tu? A może słyszała rozmowę?
*End Flashback*
- Luke! - słyszę swoje imię i widzę jak brunetka macha dłonią przed moją twarzą.
- Tak? Przepraszam, zamyśliłem się - drapie się po karku.
- Patrzyłeś ciągle w jeden punkt, już miałam kogoś wołać by sprawdził co z Tobą - zaśmiała się co odwzajemniłem. Jej śmiech jest zaraźliwy.
- Jest okej - kiwam głową - chyba będziemy się zbierać co? Twój brat mnie zabije jak nie wrócimy przed 22 - śmieje się i wstaję po czym podaję jej rękę.
- Może nie byłoby tak źle -wzruszyła ramionami chichocząc, po czym lekko ścisnęła moją dłoń.
- A co jeśli tak? - otwieram drzwi i wychodzimy z McDonald'a. - Kto by Cię uczył jeźdźić na łyżwach? - zerkam na nią.
- No nie wiem - marszczy brwi i poprawia kosmyk włosów, który spadł na jej twarz. - Nie ma takiego drugiego nauczyciela jak Ty - uśmiecha się.
- No tak, masz rację. - oblizuje usta i otwieram jej drzwi od auta.
- Coż za skromność - chichoczę i wsuwa się na miejsce pasażera.
- To moja najwększa zaleta! - śmieję się i zamykam drzwi po czym obchodzę auto i wsiadam za kierownicę. Odpalam auto, po czym wycouję z parkingu i już po 15 minutach parkuję na podjeździe obok jej domu. Brunetka odpina pas i wychodzi z auta, robię to samo i po chwili stoimy obok siebie.
- Dziękuje za dziś, to był naprawdę miły wieczór. - staję przede mną uśmiechając się.
Mam ochotę przyciągnąć ją do siebie, i całować aż do braku tchu, jednak powstrzymuję się i mówię:
- Cieszę się że się podobało - odwzajemniam uśmiech a dziewczyna, przysuwa się bliżej przez co czuję silny zapach jej perfum i delikatnie muska mój policzek po czym odsuwa się. Moje serce przyspiesza, a brzuch świruje. Co ona ze mną zrobiła?
- Do jutra Luke - ostatni raz widzę jej uśmiech, zanim zdąży zniknąć za bramą, a później za drzwiami domu.
Lily POV
Zsuwam kurtke z ramion, ciągle się uśmiechając i wieszam ją na wieszak.
- Dobrze się czujesz? - pyta Jason, który zmierzał w kierunku salonu, wraz z miską popcornu.
- Tak a co? - siadam na szafkę i ściagam buty, które później lądują na podłodze obok mebla na którym siedzę.
- Uśmiechasz się do wieszaka na ubranie, to chyba dziwne nie? - opiera się o próg i parska śmiechem.
- Oh zamknij się - ruszam w kierunku schodów.
- Zaczekaj! - odwracam się w jego stronę.
- Co chcesz?
- Idziesz oglądać ze mną? Zrobimy wieczór filmów tak jak, w Chicago. - posyła mi promienny uśmiech.
- Brzmi ciekawie, ale jestem zmęczona, byliśmy na łyżwach - mruczę.
- Hej, hej czy ja dobrze słyszę że ty, Lilyane Katherine Wood, weszłaś na lodowisko? - zaśmiał się a ja przewracam oczami.
- Ugh, tak. Idę już. Dobranoc Luke.
- Dobranoc - kiwa głową i idzie do salonu, a ja po schodach na górę.
Wchodzę do swojego pokoju i zapalam światło, nic się nie zmieniło. Niestety zaczarowane myszy nie wtargnęły do pokoju i nie posprzątały ciuchów z podłogi. Porozwalanych kartek z biurka też nie poskładały. Wysuwam dolną wargę i burczę nie zadowolona. - Posprzątam jutro - postanawiam, po czym wyciągam telefon z tylniej kieszeni i rzucam go na łóżko, następnie podchodzę do komody i wyciągam z niej koronkowe, czarne majtki a z szafy szare, dresowe i krótkie szorty a do tego dopasowaną koszulkę i udaję się do łazienki. Rozbieram się do naga wcześniej upewniając się że zamknęłam drzwi następnie wrzucam bieliznę wraz z rurkami i sweterkiem do kosza na brudy i wchodzę pod prysznic. Już po chwili gorące strumienie spływają po moim nagim ciele, a ja czuję że się odprężam. Chwytam mój brzoskwiniowy żel, wyciskam z niego odpowiednią ilość na gąbkę, po czym rozsmarowuje go po sobie. Odkładam gąbkę i chwytam szampon, który już po chwili dokładnie wmasowuję w włosy. Następnie, spłukuję dokładnie całość i zakręcam wodę. Wychylam się lekko spod prysznica i ręką odnajduję ręcznik. Otulam swoje ciało, czując na sobie puszysty materiał. Wychodzę z prysznica, moje stopy stykają się z zimnymi płytkami. Biorę drugi ręcznik, i zakładam go na włosy, tworząc tzw. turban. Wycieram się, i ubieram wybrany wcześniej strój. Rozpuszczam włosy spod drugiego ręcznika po czym rozczesuje je i suszę. Podchodzę do lusterka, wyciągam z szafeczki krem który później wsmarowuję w twarz i wychodzę, gasząc światło. W pokoju jest chłodniej, przez co czuję gęsią skórkę.Podchodzę do biurka i z torebki szkolnej wyciągam słuchawki. Następnie wskakuję do łóżka wsuwając się pod kołdrę, wcześniej biorąc w dłoń telefon. Poprawiam głowę na poduszce i podłączam słuchawki do iPhone, wchodzę w odtwarzacz muzyki i puszczam "Hate Sleeping Alone" Drake'a, po czym odwracam się na bok, kładąc w pozycji embrionalnej. Telefon wibruje w mojej ręcę. Odblokowuję go i sprawdzam wiadomość.
Do: Lily.
Od: Nieznany.
Dobranoc, Księżniczko - L.
Uśmiecham się pod nosem i zamykam oczy, przed którymi przebiega teraz randka z Lukiem.
Luke POV
- I jak było? - pyta ciekawski głos po drugiej stronie.
- Cudownie, ona jest... uh, cudowna. - słyszę śmiech przyjaciółki.
- To nie śmieszne! -
- Pierwszy raz słyszę byś tak się zachowywał, co się stało z Lukiem?
- Zakochał się. - powiedziałem to na głos? Kurwa mać, brawo.- To znaczy, no bo.. - próbuję zmienić temat, lecz blondynka przerywa mi w połowie zdania.
- O boże, chłopczyk się zakochał! - zagruchała, pewnie gdyby była obok, wyściskałaby moje policzki jak moja babcia.
- Zamknij się i nie mów do mnie chłopczyk! - burczę i wysuwam dolną wargę.
Ja pierdole, co mi?
- Zluzuj bokserki, mały. - Przewracam oczami, cała Hailey.
- Dobra dobra, idę spać. Dobranoc H. - mruczę po czym zakrywam usta wierzchem dłoni tłumiąc ziewnięcie.
- Dobranoc L, erotycznych z Lil! - mogę przysiąc, że ta mała suka robi to specjalnie.
- Mhm, mhm. Do jutra. - śmieję się i rozłączam zanim zdąży coś powiedzieć. Wchodzę w notatnik w telefonie, w którym zapisałem numer Lily, podczas gdy ona była w ubikacji i piszę SMS'a.
Do: Lily
Od: Luke
Dobranoc, Księżniczko - L.
Po czym odkładam telefon na szafkę i zamykam oczy, znowu wspomnienia.
*Flashback*
- Hej Hailee! - mówię i podchodzę do szafek, gdy zauważam przyjaciółkę i drobną brunetkę obok.
- O Luke, poznaj Lily - przenoszę wzrok na postać obok niej. Dziewczyna z sali. Uśmiecham się i wyciągam dłoń w jej stronę.
- Hej Lily, jestem Luke. Miło poznać
- A ja Lily, mi również. - mówi skromnie i czuję jak jej malutka dłoń, lekko ściska moją. Staram się nie zgnieść jej palców, moja ręka wydaję się taka duża, przy niej.
- Dokąd idziecie? - pytam patrząc, na dziewczyny.
- Luke głupku, a gdzie możemy iść?- Hailee parska śmiechem, chowając do torebki książkę od historii.
-Ah, no fakt. - drapię się po karku, ciągle obserwując brunetkę.
*End Flashback*
Uśmiecham się pod nosem, po czym odwracam na bok i wtulam w poduszkę.
Notka od autora:
I'M BACK!
Witam. Wracam po dość długiej przerwie, otóż stwierdziłam, że mam dużo wolnego czasu, który mogę poświecić na bloga. Mam nadzieję, że są jacyś czytelnicy, którym podoba się historia Lilyane.
Nie przedłużając, do następnego.